Do kościoła St.Petri trafiliśmy po raz pierwszy w poniedziałek, na uroczyste rozpoczęcie tygodnia dla studentów pierwszego roku - tzw. Ersties (nas nie chcieli tak ładnie witać, więc sami się wprosiliśmy na cudzą uroczystość, niestety koszulek i gadżetów już dla nas nie starczyło). Urocze, bo zamiast o nauce była raczej mowa o tym, żeby w czasie studiów chodzić do kina, teatru, brać udział w życiu uczelni (chór, orkiestra, duszpasterstwo, sport - wszystkie organizacje prezentowały się po kolei, nawet pani prezydent miasta witała nowych studentów).
Sam kościół nie pełni już funkcji kościoła, a raczej uroczystej sali uniwersyteckiej. Po uroczystości chcieliśmy od razu iść na wieżę widokową budynku, ale tego dnia niestety strasznie padało, więc zrezygnowaliśmy z naszych planów.
Jednakże Marek, jako mieszkaniec okolic górskich, ma silną potrzebę oceny terenu z wysokości. Twierdzi, że w mieście bez wzniesień się gubi. Moim zdaniem ma też podświadomą potrzebę porównywania wszystkiego z ukochaną wieżą kościoła bielawskiego. Wybraliśmy się więc następnego dnia z nowo poznanym kolegą z Węgier - Tomim, na wieżę widokową kościoła St.Petri. Tym razem pogoda dopisała i było pięknie. Mam nadzieję, że zdjęcia są tego dowodem.
>z ukochaną wieżą kościoła bielawskiego
OdpowiedzUsuńYou fool no one!
Bielawska jest wyzsza i mlodsza
OdpowiedzUsuń