sobota, 21 listopada 2009

Dostałem jedynkę z Ginekologii


Praktyczna edukacja ginekologiczna przeciętnego niemieckiego kandydata na lekarza trwa 7 dni. Ja nie jestem ani niemiecki, ani przeciętny, ale z uwagi na uwarunkowania generalne również trafiłem do Polikliniki na tydzień. Początek był twardy... Dyżur w weekend, na którym nic się nie działo, ale za to dowiedziałem się jak funkcjonuje system recyrkulacji łóżek. Brudne łóżka zwozi się windą do podziemnego "Bett Zentrum". Tam w sprawiedliwym stosunku 1:1 za łóżko brudne dostaje się łóżko czyste. Powrót drugą windą. Sobota w sali porodowej upływała spokojnie, mimo prostaglandyny, oksytocyny, nikt nie chciał rodzić. No cóż, życie.

W domu nie zaznałem spokoju, w poniedziałek miałem wygłosić referat na temat porodu. Ot, taki malutki "Die Geburt" na 5-10 minut. W szczegóły nie będę wchodził, w każdym razie udało się, pukali w stół.

Poród w końcu widziałem, wyglądał jak poród. Cesarkę też, też wyglądała jak cesarka. Potem dużo usg, podobało mi się. Dziecko ma 8 centymetrów, serce pewnie z 1 cm, a doktor (na monitorze) i mamusia (na 46 calach) oglądają, czy się zastawki dobrze zamykają. Widziałem też amniocentezę, w sumie krótka piłka, psik psik okteniseptem, igła pod kontrolą usg, wszystko trwa 6 minut. Myślałem, że to jakaś większa afera jest.

Ale najciekawsza była "Lost IUD". Czyli mówiąc po polsku, zaginiona spirala. Pani trafiła do szpitala bo jej Frauenarzt nie mógł znaleźć spirali. Widział coś dziwnego w USG, ale nie mógł wyjąć. A z rachunku wychodziło mu, że powinna być (włożyłem jedną wyjąłem zero, więc jedna została). Napisał "Verdacht auf Lost IUD" i wysłał do Polikliniki. Tutaj Pani trafiła na doktorkę, speca od usg, która potwierdziła, że jest Verdacht auf, ale nic więcej. Decyzja zapadła, doktor Grek Cypryjski (ale już zgermanizowany) wyrusza na poszukiwania. Zresztą na sali operacyjnej było dość wielonarodowo. Doktor Grek, operował z doktorem gościem Grekiem (przy stole grecki), pielęgniarka z noszowym po polsku (podsłuchiwałem), anestezjolog był niemiecki. Ale wracajmy do Lost IUD. Najpierw weszła histeroskopia, szukał młody doktor (niemiecki). Nic nie znalazł, potem przyszedł Grek Cypryjski, objechał Niemca, że musi się bardziej starać i sam zaczął szukać. Trwało, trwało, trwało, nie znalazł. Zapada decyzja: laparoskopia. Weszły trokary, różne rurki i gazy. Ja widząc, że zapowiada się coś poważniejszego, znalazłem krzesełko i zasiadłem przed sonym. Szukali, szukali, szukali. Nie znaleźli. Doktor Grek zaczął się denerwować. Zawołali rycerzy w ołowianych zbrojach z przenośnym rtg i strzelali z różnych ujęć. W tym samym czasie ktoś próbował ustalić czy IUD mogą być z plastyku. Podobno już nie, ale jeszcze niedawno mogły być. Zdjęć było 4, nic nie znaleźli. Grek się zaczął gotować. Zawołali doktorkę speca od usg co potwierdziła Verdacht auf. Rzeczywiście coś tam świeciło w usg, ale co konkretnie, tego już nikt nie wiedział. Doktor Grek sięgnął po broń ostateczną, zadzwonili po Profesora. Herr Profesor wpadł na blok i postanowił, że trzeba zadzwonić do lekarza kierującego. Zakrzyknął "Gdzie jest telefon?". Tutaj zaczyna i kończy się moja rola: podałem słuchawkę. Doktor kierujący powiedział, że on widział coś w usg i że ma Verdacht auf Lost IUG. Postali, postali, pokiwali głowami i Profesor z mocą orzekł, żeby napisać, że szukali, ale nie znaleźli.

Takie były losy zaginionej spirali.

5 komentarzy:

  1. Ja za podanie sluchawki telefonu dal bym ci 5tke:) nie znaja sie na prawdziwym profesjonalizmie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a tak na marginesie u nas sa literki i ja jeszcze nic nie dostalem:(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Maciuś, niemieckie skale są na odwrót...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem czy nastąpi ciąg dalszy historii o zaginionej spirali. Czekamy na drugi odcinek.
    A nawiasem mówiąc dobrze, że Niemcy są "uprządkowani inaczej" bo w przeciwnym razie za jedynkę należałoby synkowi zmyć głowę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. może się wyprostowała ta spirala?

    OdpowiedzUsuń