Aktualnie edukuję się w charakterze anestezjologicznym. Wszystkim kieruje profesor Kloc (tudzież Pieniek, zależnie od słownika) i jest całkiem nieźle. W czwartek po drodze na zajęcia z respiratora prof pokazał nam oddział awaryjny, tzn oddział od wypadków masowych. Sala długa na 30 szerokości łóżek (45m?) szeroka na 2 długości łóżka. Czyli spora. W ścianach tleny itp. Działa to tak:
karetki przywożą ofiary, dyżurny anestezjolog zarządza otwarcie oddziału, naciska guzik, na oddziałach intensywnej terapii zapalają się lampki. Każdy oddział przysyła jedną pielęgniarkę (oddziałów jest 6). Przybywają również noszowi, zdejmują folie z łóżek, wyciągają respiratory (3) i szafki z lekami. Jeżeli respiratorów jest za mało, to ściąga się dodatkowe z bloków operacyjnych. Można przyjmować pacjentów. Wszystko ma trwać maksymalnie 15 minut, przynajmniej tak się chwalą.
Oprócz tego trafiłem w piątek do kliniki Hals-Nase-Ohren. Ola chyba opisała jak wygląda „trafianie”, ale ja się i tak powtórzę. W godzinach porannych należy odwiedzić centralę anestezjologiczną, dowiedzieć się, z którym lekarzem ma się zajęcia (1 na 1). Następnie dzwoni się na jego pager, on oddzwania, mówi gdzie jest i jak się tam dostać. Powyższe czynności wykonałem i przebrany w zielone ubranko rozpocząłem pobieranie nauk u (jak się potem okazało) rudego anestezjologa. Operacja była strasznie długa (5h), Basalioma na pół twarzy. Doktor opowiadał o różnych ciekawostkach anestezjologicznych, trochę mnie pytał, a potem zaproponował żebyśmy poszli do kuchni pić kawę. Przy pacjencie został pielęgniarz. Kawa była dobra, z ekspresu na wkłady, szybko wypiłem, doktor zajął się dyskusją z pielęgniarkami, a ja wróciłem do pacjenta. Zasiadłem na krzesełku i siedzę. Pielęgniarz się pokręcił, pokręcił i poszedł. Zostałem sam na sam z pacjentem, no i z respiratorem. Szczęśliwie pacjent, wdychając rześko Isofluran, spał spokojnie. Przez pół godziny wypełniałem protokół znieczulenia, a potem wszyscy wrócili.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Każdy dzień to kolejne wrażenia. Niektóre trzymające w napięciu jak odcinki "Dr Hausa".
OdpowiedzUsuń