Po długiej przerwie blogasek wraca z multimedialnym uderzeniem.
Zeszłego czwartku postanowiliśmy zaliczyć Rehabilitację. Krótka wyprawa do kierownictwa Kliniki Medycyny Socjalnej (K.M.S) zakończona została pełnym sukcesem. W poniedziałek mieliśmy się stawić w oddalonej o 50 km od Lubeki klinice medycyny psychosomatycznej. Moje pierwsze pytanie do Oli zabrzmiało: "Co to jest medycyna psychosomatyczna?". Nie wiedziała. Google maps zlokalizowało nasz cel w malutkiej otoczonej jeziorami i lasami miejscowości Malente. Pachniało mi to horrorem, ośrodek zamknięty daleko od miasta. Kusiło mnie, żeby pod bluzką przemycić nóż. Ostatecznie się powstrzymałem. Zatankowałem Patrola i ruszyliśmy. Rzeczywistość miała nas całkowicie zaskoczyć.
Epizod I
Epizod II
PS.
Szkoda, że zalałem tylko za 20 euro, bo okazało się, że po okazaniu paragonu klinika zwraca pieniądze za przejazd.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jest extra. To może zostańcie tam na dłużej! Tylko pozazdrościć. Edukacja w pojęciu niemieckim powinna być wzorcem. A tak a'propos kaczek to myślałam, że tylko gęsi chrupią stokrotki skoro po nieniecku stokrotka to Gaensebluemchen. Ot, całe życie się człek uczy.
OdpowiedzUsuńNie krytykuj wypalenia zawodowego! Ja już przeżywam.
OdpowiedzUsuń