środa, 3 lutego 2010

interna part one

Trzeba było czekać ponad 3 tygodnie na wyniki egzaminu z nefrologii z endokrynologią. Wydawało mi się to niemożliwe, przecież to tylko test, 20 pytań, żadna głębsza filozofia, wrzuca się do maszyny i wyskakują oceny... Najpierw podobno jakaś pani odpowiedzialna za sprawdzanie się rozchorowała. A potem to już nie wiem, co oni z tymi testami robili. Podobno w Niemczech do 5 tygodni można egzamin sprawdzać.
Ale ostatecznie doczekaliśmy się. Okazało się, że na tle niemieckiej młodzieży wypadliśmy całkiem nieźle, bo przede wszystkim zdaliśmy, w przeciwieństwie do 1/3 studentów podchodzących do egzaminu. Maksymalnej liczby punktów nie miał nikt, 19/20 dwie osoby ze 130. Czyli nie było tak prosto.
Z tego co słyszeliśmy, to zupełnie inaczej sytuacja wygląda, gdy podchodzi się do egzaminów ustnych, czyli wg starszego systemu. Wtedy oceny są zdecydowanie lepsze. Ale dla nas niestety nie jest to możliwe, bo nie dalibyśmy rady zdać 6 egzaminów z interny w ciągu jednego roku (są na to przewidziane dwa lata).
Tak więc jesteśmy dumni. I myślimy sobie, że Ci Niemcy po polsku to by na pewno interny nie zdali;)

1 komentarz:

  1. Jesteście, jak zwykle, niezawodni w kwestii egzaminów. Gratulacje!
    A w sprawie ostatniego zdania ("Niemcy po polsku to by na pewno interny nie zdali") powiem, że nie tylko interny.

    OdpowiedzUsuń